czwartek, 24 marca 2016

Napięty kalendarz

Jak już większość osób wie, życie nasze zmieniło się odkąd mamy szczeniaka – Kropkę. Zwierzak to jest bardzo aktywny i ciągle chce się bawić. Oprócz tego próbuje wszystkimi sposobami coś nabroić. Jak przystało na odpowiedzialnych właścicieli staramy się tego psa jakoś wychować, skutki sa różne.

Kropka mieszka z nami już prawie od trzech tygodni. Tydzień, w którym pies dolaczył do naszego domowego ogniska zawsze pozostanie w naszej pamięci. Był to bowiem tydzień wyjęty z życia. Najpierw odwiedziny mej rodziny z Canberry, i cioci i wujka z Warszawy. Miło, a zarazem intensywnie spędziliśmy wspólnie dwa dni, po czym udaliśmy się na kolejne wesele, a dzień później przywieźliśmy Kropkę do domu. No i zaczęły się płacze i lamenty, a kiedy ta faza się zakończyła, zaczeło się gryzienie, ciekawe co następne. Chyba nie powinnam jednak narzekać, bo ilość radości, miłości i słodkości, którą Kropka nam dostarcza jest nie do zliczenia.
 

Pozy w naszym ogrodzie

Wycieczka retro pociągiem

Brighton Beach i kolorowe domki


Tradycja polsko-australijska czyli grill-barbie

A to już pies w domu


Taki słodziak jak śpi, nie dajcie się zwieść


Poranne pobudki do psa czasami odwdzięczają się widokami

Na ulicy

Polskości w Australii jest więcej niż można się spodziewać. Statystyki podają liczną grupę 200 tysięcy Polskich imigrantów w całym kraju. Takich prawdziwych Polaków tutaj jeszcze nie poznałam. Głównie miałam kontakt z drugim, trzecim pokoleniem mieszańców, którzy nie mówią po polsku. Słynna australijska komediantka, Magda Szubanski jest w połowie Polką, notabene jest również kuzynką Magdy Zawadzkiej, polskiej znanej aktorki. Właśnie przeczytałam jej autobiografię i wzruszyła mnie bardzo swoją polską tożsamością. Nigdy w Polsce nie mieszkała, nigdy nie mówiła po polsku, ale jakoś ta Polskość w niej gdzieś tam drzemie. Takie też mam nadzieje na przyszłe pokolenia. 





A to moja ulica o zachodzie