czwartek, 28 kwietnia 2016

Złota Australijska Jesień

Nastały nowe czasy, czasy codziennych długich spacerów z psem. Adam wziął zmianę poranną, a ja popołudniową. Moja zmiana jest o tyle lepsza, że pozwala mi na korzystanie z przyjemnej pogody i słonecznych dni w większym stopniu. Więc spieszę się z pracy, próbuję manewrować pomiędzy zakorkowanymi ulicami, żeby około godziny 17.00 wyruszyć na przechadzkę. Odkryliśmy z Adamem cały nowy świat psiarzy, którzy codziennie spotykają się w parkach. Psy sobie skaczą do mordek, a my gadamy. Znam już większość psich imion w okolicy, imion właścicieli się nie pamięta. Wszystkim muszę tłumaczyć jak wymiawiać imię Kropka. Gdybym wiedziała, że będę musiała ją ciągle przedstawiać, wybrałabym łatwiejsze imię. Z drugiej strony choć jedno polskie słowo rozprzestrzeniam w Melbourne.

Pierwszy spacer na plaży 


I przytulanki na sofie

Chyba Kropka go zmęczyła
Normalnie jak wrzesień w Polsce
Winiarnia w Red Hill, pierwszy wolny weekend bez dziecka

A w winiarni sprzedawali wino z naszą rasą. Przypadek? Nie sądzę! 

Matka na wolnym, kolejne panieńskie