Nastały nowe czasy, czasy codziennych długich
spacerów z psem. Adam wziął zmianę poranną, a ja popołudniową. Moja zmiana jest
o tyle lepsza, że pozwala mi na korzystanie z przyjemnej pogody i słonecznych
dni w większym stopniu. Więc spieszę się z pracy, próbuję manewrować pomiędzy zakorkowanymi
ulicami, żeby około godziny 17.00 wyruszyć na przechadzkę. Odkryliśmy z Adamem
cały nowy świat psiarzy, którzy codziennie spotykają się w parkach. Psy sobie
skaczą do mordek, a my gadamy. Znam już większość psich imion w okolicy, imion właścicieli
się nie pamięta. Wszystkim muszę tłumaczyć jak wymiawiać imię Kropka. Gdybym
wiedziała, że będę musiała ją ciągle przedstawiać, wybrałabym łatwiejsze
imię. Z drugiej strony choć jedno polskie słowo rozprzestrzeniam w Melbourne.
 |
Pierwszy spacer
na plaży
|
 |
| I przytulanki na sofie |
 |
Chyba Kropka go zmęczyła
|
 |
Normalnie jak wrzesień w Polsce
|
 |
| Winiarnia w Red Hill, pierwszy wolny weekend bez dziecka |
 |
A w
winiarni sprzedawali wino z naszą rasą.
Przypadek? Nie sądzę!
|
 |
Matka na wolnym,
kolejne panieńskie
|