Czekałam na wpis o muzyce dość długo, czekałam na jakiś przełom, odkrycie super australijskiego zespołu, słuchanie australijskich płyt w kółko. Ale się nie doczekałam. Podzielę się więc tym, co znam. Co pozytywne jednak, znalazłam przyjazną stację radiową o brzmiącej znajomo nazwie - FBI. http://www.fbiradio.com/
Dalej, znalazłam też jedną dobrą hip-hopową formację – Hermitude. Oni pochodzą z Gór Błękitnych, ale to już chyba jasne, że tam mieszkają nasi ludzie.
Zupełnie inny klimat, ale ten sam region - Jeff Lang.
Przy kolejnej artystce potrzebna jest cierpliwość, ale warto wytrwać, bo ta Pani zna się na rzeczy.
No a tu macie coś bardziej mainstreamowego – The Could Control.
Tak w ogóle mamy teraz w Australii sezon koncertowy. Po sprawdzeniu listy koncertów na okres styczeń – marzec, byłam pod wrażeniem: PJ Harvey, Fleet Foxes, Erykah Badu, i wielu wielu innych. Jednak zweryfikowanie cen i dostępności biletów (większość już dawno wyprzedana) trochę ochłodziło mój zapał. Ale muszę się pochwalić, że poszerzam horyzonty i miałam przyjemność bawić się na koncercie – Roxette! Do ostatniej minuty modliłam się, żeby mój kuzyn, bo to on dysponował tymi darmowymi – magicznymi biletami, zapomniał, albo odechciało mu się. Nic z tych rzeczy się nie wydarzyło, więc udałam się do wielkiej hali koncertowej na wielki koncert. Kilka drinków i poczucie humoru ubarwiły wieczór na tyle dobrze, że przez cały tydzień chodzi mi po głowie: Listen to your heart!
| Moja koncertowa ekipa, co ta muzyka robi z ludźmi?:p |
