środa, 22 października 2014

Proza życia

Zaskakujący spokój towarzyszy memu życiu w Melbourne. Trochę pracy, trochę nauki, trochę gotowania, w słoneczne weekendy spacery, pikniki, trochę pomagania przy remoncie. Nie wiem czy umiem żyć tak spokojnie, ale chyba każdy może się nauczyć. Mam oczywiście napady tęsknoty, płaczu i melancholii, gdyby ich zabrakło nie byłabym sobą. Ale spokój zwycięża! 

Melbourne Show, czyli wesołe miasteczko itp.


Plaża Aireys Inlet

A na plaży zamiast ludzi napotykam rozgwiazdę


  
Yeee



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz