Pisałam już trochę o naszej plażowej destynacji. Na początku słynnej Great Ocean Road mieści się mała mieścina Aireys Inlet. Jakiś traf szczęścia sprawił, że nie jest to jeden z tych głośnych kurortów. Wręcz przeciwnie, mieszka tam wielu artystów, malarzy i lokalnych emerytów. A w weekendy i my! Opis za bardzo nie odda klimatu, po prostu trzeba przyjechać i doświadczyć!
![]() |
| Oto domek letniskowy, trochę bardziej w buszu niż na plaży |
![]() |
| Różne ujęcia łódki |
![]() |
| Na stawie |
![]() |
| Na lądzie |
![]() |
| Na święta zaprosiliśmy moich znajomych |
![]() |
| I graliśmy w bule |
![]() |
| Lepiliśmy pierogi |
![]() |
| A potem to już wiadomo |
![]() |
| A na bocznej dróżce napotkaliśmy kangury |
![]() |
| Takie bajery |











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz