Wyspa to nieduża, klimat podobny jak u nas, oprócz
tego dużo wody dookoła i owoców morza. Tyle w skrócie o Tasmanii. Czterodniowe
wakacje pozwoliły nam na zwiedzenie stolicy stanu – miasta Hobart, historycznej
osady skazańców – Port Arthur, wyspy Bruny, parku narodowego Freycinet i The
Bay of Fires. Pewnie kilka dodatkowych dni wystarczyłoby na objechanie całej
wyspy, ale czasu nie starczyło, wiec musimy tam wrócić. Podobnie jak wszędzie
indziej w Australii przyroda jest piękna, widoki romantyczne, a restauracje
serwują przepyszne jedzenie.
Najciekawszym punktem wycieczki było zobaczenie
diabla tasmańskiego (w zamkniętym azylu dla zwierząt). Ogromna ilość diabłów
tasmańskich cierpi na ‘raka pyska diabla’, zakaźny nowotwór, który pustoszy
populacje. Tasmania staje na wysokości zadania i próbuje ratować ten gatunek.
Prowadzone są monitoringi, odseparowywanie i prace nad szczepionkami. Miejmy
nadzieje, ze to pomoże.
Kolejną
ciekawostką były odwiedziny w Porcie Arthur – byłej kolonii karnej. Budynki
historyczne jak to budynki historyczne, kryją jakąs opowiastke. Australijczycy są potomkami brytyjskich skazańców. W latach 1788 - 1858 przewieziono do
Australii ponad 160 tys. więźniów. Imigracja wolnych ludzi rozpoczęła się
dopiero po roku 1830. Port
Arthur był największą kolonią karną w Australii. Miały tam też miejsce inne
historyczne wydarzenia. W 1996 roku na terenie obiektu i nieopodal uzbrojony 28-latek
zastrzelił 35 osób; 37 osób zostało rannych. Zabójca został schwytany i skazany
na 5-krotne dożywocie, a w Australii natychmiast zaostrzono przepisy dotyczące posiadania
broni.
![]() |
| Widok na Hobart |
![]() |
| Port Arthur |
![]() |
| Bruny Island |
![]() |
| Woda z każdej strony |
![]() |
Dwa diabełki
|
A tu trzy
![]() |
I kangurów cała chmara
|
![]() | ||
Park Narodowy Freycinet
Pozowany romantyzm gdzieś
po drodze
Słynne na całą Australię Muzeum Sztuki Starej i Nowej – MONA
No i te owoce morza,
prosto z połowów
|













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz