Lata koniec nadszedł
czas. Kalendarzowo zostały nam jeszcze 3 dni (tak jesień zaczyna się 1 Marca,
nie wiem skąd oni wynaleźli te daty). W sumie nic spektakularnego nie wydarzyło
się w przeciągu tych ostatnich kilku miesięcy. Mam jedynie wrażenie, że za mało
plaży użyłam. No cóż, trochę rozleniwiliśmy się w miejskim klimacie. Święta przebiegły
pod znakiem wielu rodzinnych spotkań (ta intensywność sprawiła, że postanowiłam
w przyszłym roku gdzieś po prostu uciec na ten szalony czas). Zaliczyliśmy
kolejne dwa wesela, wiele spotkań kulturowo-pijackich, jeden festiwal
(jednodniowy miejski Laneway się nazywa) i organizację koncertu domowego (sprzedaliśmy
38 biletów!). Oprócz tego były małe wyjazdki, ale o tym następnym razem.
 |
Rodzina Saundersow, dla jasności: wszystkie
dzieci i duży pies przynależą do jednej pary
|
 |
| Kolejne wesele, w fazie niewyraźności |
 |
| Laneway Festival |
 |
Pierwszy festiwal w Australii dla Manara stad
ten uśmiech
|
 |
| A na scenie Beach House, smęty, sentymenty... |
 |
| Taka lokalizacja festiwalu |
 |
| Koncert w naszym salonie |
 |
| Nawet ja próbowałam, ale publika jakoś się zmniejszyła |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz