Tak wiec utarł
nam się z Adamem taki zwyczaj, ze jeśli nie mamy żadnych planów, a nadchodzą
dni wolne, pakujemy namiot i dmuchany materac i naszym 13-letnim golfem ruszamy
gdzieś w bardziej lub mniej znane. W okresie wakacyjnym kempingowanie jest na
tyle popularne, że pola namiotowe trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. I nie
mam tutaj na myśli wypasionych kempingów, z łazienkami i kortem tenisowym, bo
tych jest od dostatku i tylko wiśniaki z przyczepami chcą tam spać. Trzeba zamawiać
miejsca w parkach narodowych, nawet na dalekim odludziu. Wiec wynalazłam
magiczna stronę, która wszystko pokaże i wszystko podpowie
(http://www.findacamp.com.au/). Nawet jeśli jedziemy bez rezerwacji zawsze możemy
sprawdzić czy jeszcze jakieś miejsca są dostępne. Tak więc jeździmy sobie w naturę
od czasu do czasu, zachodnią część naszego stanu Victoria mamy już przerobioną,
teraz czas na wschód!
 |
Odwiedziny znajomych z Sydney i Brisbane,
więc turystyczne miejsca trzeba było odwiedzić
|
 |
| Foczka napotkana w Warrnambool |
 |
| Koale napotkane w Great Otway National Park |
 |
| Widok oceanu po raz 168 |
 |
| Stylówka na pielgrzyma |
 |
| Trzy godziny od Melbourne - Grampians National Park |
 |
| Saunders się nie zmieścił w kadrze:D |
 |
Zachodnie wybrzeże Victorii słynie z silnych wiatrów
|
 |
| Czasami trochę straszno na odludziu |