Ostatnio podróżujemy jedynie do krajów, gdzie ktoś
zaprosił nas na ślub. Tak i tym razem, oficjalnym powodem odwiedzin Cejlonu były
zaślubiny kolegi Adama z Brytyjką pochodzącą ze Sri Lanki. Pobyt był krótki, dość
leniwy, i jak zawsze w Azji męczący, ale zarazem bardzo udany. Wyspa jest nieduża,
odległości są małe, atrakcji jest wiele. Pierwsze trzy dni spędziliśmy na południowym
wybrzeżu, blisko słynnego fortu Galle. Południowe wybrzeże oferuje duży wybór
rożnorodnych plaż, od rodzinnych, poprzez dzikie, do surferskich. My jak
przystało na Australijczyków wybraliśmy surferską plażę w Ahangama. Po kilku
dniach plażowania udaliśmy się na safari do Parku Narodowego – Udawalawe, w którym
główną atrakcją są dziesiątki słoni. Safari przypomina bardziej park rozrywki;
ilość jeepów z turystami była oszałamiająca, ale słoniki były bardzo odważne i
sympatyczne. Kolejne dwa dni minęły nam na podróżach przez wąskie i kręte dróżki
pośród plantacji herbaty i pól ryżu: piękne widoki i jeszcze lepsza herbata z
dużą ilością cukru i mleka, pyszności! A na końcu, powrót na plażę, tym razem na zachód,
gdzie przez trzy dni trwała impreza; picie zaczęło się dzień przed weselem i
zakończyło się w Sylwestra,
dzień po weselu. Jak możecie domyślić się, powrót do Melbourne na kacu, ze świeżo
wyklutą grypą, tanimi azjatyckimi liniami nie należał do najprzyjemniejszych,
ale czego my nie przetrwamy dla tanich biletów lotniczych.
 |
Plaże
południowe – Ahangama
|
 |
| Park Narodowy – Udawalawe |
 |
| Pola ryżu |
 |
| Pociag na trasie Ella - Haputale |
 |
| Herbata!!! |
 |
A
herbatę zbierają Hinduski
|
 |
| Fabryka herbaty |
 |
| Założona przez Pana Liptona |
 |
Wspinaczka
w Parku Narodowym Horton Plains
|
 |
Przebieranki
na wesele
|