wtorek, 24 stycznia 2017

Sri Lanka

Ostatnio podróżujemy jedynie do krajów, gdzie ktoś zaprosił nas na ślub. Tak i tym razem, oficjalnym powodem odwiedzin Cejlonu były zaślubiny kolegi Adama z Brytyjką pochodzącą ze Sri Lanki. Pobyt był krótki, dość leniwy, i jak zawsze w Azji męczący, ale zarazem bardzo udany. Wyspa jest nieduża, odległości są małe, atrakcji jest wiele. Pierwsze trzy dni spędziliśmy na południowym wybrzeżu, blisko słynnego fortu Galle. Południowe wybrzeże oferuje duży wybór rożnorodnych plaż, od rodzinnych, poprzez dzikie, do surferskich. My jak przystało na Australijczyków wybraliśmy surferską plażę w Ahangama. Po kilku dniach plażowania udaliśmy się na safari do Parku Narodowego – Udawalawe, w którym główną atrakcją są dziesiątki słoni. Safari przypomina bardziej park rozrywki; ilość jeepów z turystami była oszałamiająca, ale słoniki były bardzo odważne i sympatyczne. Kolejne dwa dni minęły nam na podróżach przez wąskie i kręte dróżki pośród plantacji herbaty i pól ryżu: piękne widoki i jeszcze lepsza herbata z dużą ilością cukru i mleka, pyszności! A na końcu, powrót na plażę, tym razem na zachód, gdzie przez trzy dni trwała impreza; picie zaczęło się dzień przed weselem i zakończyło się w Sylwestra, dzień po weselu. Jak możecie domyślić się, powrót do Melbourne na kacu, ze świeżo wyklutą grypą, tanimi azjatyckimi liniami nie należał do najprzyjemniejszych, ale czego my nie przetrwamy dla tanich biletów lotniczych.  

Plaże południowe – Ahangama
Park Narodowy – Udawalawe
Pola ryżu 





Pociag na trasie Ella - Haputale
Herbata!!!

A herbatę zbierają Hinduski 
Fabryka herbaty 
Założona przez Pana Liptona
Wspinaczka w Parku Narodowym Horton Plains 



Przebieranki na wesele 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz