Tak więc w listopadzie odwiedziła mnie rodzina, a
mianowicie mamusia i braciszek. Znalazłszy
tanie bilety z kilkoma przesiadkami, zmusiłam moją rodzicielkę do rozłąki z jej ukochanym polskim
Bałtykiem. W zamian obiecałam zwiedzanie i zabawę. Nie mnie oceniać czy sprostowałam oczekiwaniom, ale w skrócie wycieczka wyglądała jak poniżej: Perth (do tego miasta
na zachodnim wybrzeżu znalazłam te słynne tanie połączenie), Margaret River -
plaże i winiarnie na zachodnim
wybrzeżu, Melbourne, Great Ocean
Road, Sydney. Całość zajęła nam dwa tygodnie, do
zobaczenia pozostało im jeszcze
dużo miejsc, ale coś musiałam zostawić na kolejną wizytę!
![]() |
Pierwsze
plaże na zachodzie
|
a![]() |
Mina
Adama mówi sama za siebie
|
![]() |
A to
już próby surfingu na Great Ocean Road
|
![]() |
Trochę
kangurków
|
![]() |
Jak
przystało na turystę, opera musi być
|
![]() |
| Bondi |
![]() |
Słynny
spacer wzdłuż plaż Sydney
|
![]() |
A może
nas otrują – myśli Karol
|
![]() |
Melbourne
|
![]() |
Kolejna turystyczna fotka
|


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz