sobota, 24 grudnia 2011

Merry Xmass


Świąteczny nastrój był zupełnie niewyczuwalny w moim przypadku przez długi czas. Choć trzeba przyznać, że w mieście widnieje wiele elementów świątecznych: na większych placach stoją choinki (swoja drogą ciekawe jak je nawadniają! A zapomniałam mamy w tym roku dżdżystą pogodę), a w centrum na słupach powiewają flagi z wzorami choinkowo – coś tam, coś tam. Na poziomie indywidualnym mamy: balkony  przystrojone kolorowymi lampkami, a także poubierane samochody (a la renifery – czerwony nos i rogi). Mimo wszystko, jak dla mnie to trąbka, a nie święta. Nie wiem czy to kwestia pogody czy innych problemów do załatwienia na chwilę obecną, a może braku rodzinnej/ciepłej atmosfery. Na pogodę jak się okazuje nie mamy wpływu. Rozwiązanie kwestii problematycznych zajmie trochę czasu, postanowiłam więc popracować nad atmosferą. Po pierwsze primo: sprzątanie!!! Tak, wszędzie wyjdą moje ukraińskie korzenie, ale czysty dom to podstawa świąt. Po drugie secundo: gotowanie. W tej materii nie wiedzie mi się tak dobrze, więc tylko upiekłam ciasto, no bo ciasto jest najlepsze na wszelkie smutki:) Brakuje nam jeszcze dekoracji. Przywiozłam zaopatrzenie z Polski, więc zapaliłam moje magiczne kwiatko – lampki. Mój współlokator znalazł nawet dwie sztuczne choinki – jedna jest różowa, druga (wait for it!) czarna. Tak więc w mieszkaniu mym nastał odpowiedni nastrój, ale i tak tęsknię za domowym. Choć według opinii długoletnich imigrantów najgorsza do przetrwania jest Gwiazdka, potem będzie już tylko lepiej. No mam nadzieję! W każdym razie, Merry Xmas everybody! Najedzcie się dużo karpia w moim imieniu. 
 

1 komentarz:

  1. Haha czarna choinka rządzi!:D U nas pogoda też nie nastraja świątecznie, więc w tej kwestii nic nie straciłaś.;) Przesyłamy świąteczne uściski i dużo bożonarodzeniowego ciepełka z Polski!

    OdpowiedzUsuń