piątek, 16 grudnia 2011

Pierwsze obserwacje


W pierwszym odczuciu Sydney nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia. Nie powiem, żebym od razu poczuła się tu jak u siebie. Jednak każdego dnia odkrywam coś fajowego. Ponadto, aura luzu i łatwość życia wpływają na postrzeganie rzeczywistości. 

Dzień numer jeden upłynął na spokojnym spacerze, trochę bezcelowym, z asekuracją mapy jednakże, jak zawsze:) Intuicja poprowadziła mnie z zatłoczonego city do jednej z największych zatok miasta – Darling Harbor (w cale nie chodzi o "kochanie", tylko o jakiegoś gościa o tym nazwisku). Miejsce wyraźnie turystyczne, ale dla miejscowych chyba również stanowi cel spacerów, lunchowania itp. Najciekawsze niespodzianki pierwszego spaceru: niespodzianka numer 1: jakaś setka dzieciaków wykonująca akrobacje w parku, wszystkie w jednakowych mundurkach; niespodzianka numer 2: orkiestra szkolna grająca przy samej zatoce na świeżym powietrzu, na co grupa kilku uczniów obserwujących zareagowała tańcami i podskokami. Generalizacja numer dwa: dzieci wyraźnie nadpobudzone, uwalniają energie biegając, tańcząc, gimnastykując się. Nic dziwnego, że tak dobrze idzie im na olimpiadach. Wczoraj na lokalnej plaży (tak, tak, plaży tu co niemiara; najbliższa od mego miejsca 15-20minut na pieszo) widziałam kolejną grupę dzieci, jakieś 500 metrów dalej kilka matek "niby" sprawowało nad nimi opiekę. Trochę oniemiałam, kiedy grupa tych dzieci, około lat 10, zaczęła sukcesywnie wchodzić do morza w ubraniach, reakcji matek nie zauważyłam.

 Największą jednak niespodzianką ze wszystkich jest pogoda. WTF is that? Zasadniczo, nie jest upalnie. Temperatura zgodnie z prognozami, które sprawdzałam w Polsce wynosi około 20 stopni. Ale odczucie jest zupełnie inne z powodu wiatru i wilgoci, czyli niższe. Kiedy zajdzie słońce jest mi po prostu zimno. Standardowy strój na dzień: długie, przewiewne spodnie, T-shirt i sweter zawsze przy sobie, nakładany i ściągany w zależności od zachmurzenia. Koniecznie muszę sobie kupić rajstopy:) Bo nie powiem, żebym się odpowiednio zaopatrzyła na taką aurę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz