czwartek, 5 stycznia 2012

Apartamenty


Ostatnio nauczyliśmy się, że świat jest mały. Ale tej mądrości jeszcze Wam nie sprzedawałam: niczego nie planujcie. A morał ten pochodzi z następującej opowiastki: szukanie mieszkania szło mi słabo. Zawsze coś nie pasowało. Albo za drogo, albo syf niedopisania, ale mówię serio – masakiren albo ludzie jacyś wylaszczeni za bardzo. W końcu zostałam z trzema ofertami, spośród których żadna do końca mi nie pasowała. Aby oderwać myśli od tego nieszczęsnego zajęcia spotkałam się z dziewojką, która jest znajomą mojego hosta z gór – Niemka, przebywająca w Australii na wizie work&travel. Spotkałyśmy się w dzielnicy, której wcześniej nie odwiedzałam – Darlighurst (przystanek pociągu – Kings Cross). Znana jest z wielu knajpek, klimatu lekko artystycznego i wielu homoseksualistów (tak przynajmniej z odrazą na twarzy stwierdził mój współlokator) – coś na kształt naszej warszawskiej Pragi, może bez tego ostatniego. Opowiedziałam Veronice, bo tak zowie się dziewoja, o moich mieszkalnych perypetiach, na co ona zaproponowała: musisz zobaczyć moje mieszkanie, bo chyba tam kogoś szukają. Nie byłyśmy pewne do końca jak wygląda sytuacja, nie mogłyśmy się też dodzwonić do właścicielki (mamy teraz okres wakacyjny, więc wszyscy są poza zasięgiem). Po czym spotykamy jedną z współlokatorek Veroniki, a ona opowiada nam tą niesamowitą historię. Spotkała chłopca, on chce ją zabrać na wakacje, ale wyjeżdża już jutro, co ona ma robić?, straci kaucję, bla, bla, bla. O to ciekawe, bo ja szukam mieszkania - odrzekłam, mogę się wprowadzić pod koniec tygodnia. Umowa? Umowa! A zatem, przeprowadzam się do mieszkania z 9 współlokatorami i centrum japońskiego masażu (to nie żart – znajduje się w jednym z pokoi) w dzielnicy 20min od plaży pociągiem i autobusem (nic nie planujcie), w okolicy, w której od razu poczułam się jak w domu. Oczywiście teraz tłumaczę sobie w głowie, że ludzie na Bondi są zbyt bananowi, choć wcześniej to lekceważyłam. No, ale tak to już ze mną jest, lubię naciągać fakty, tak aby wszystko, co spotyka mnie w życiu wydawało mi się najwłaściwsze w danym momencie. To się okaże. Ciąg dalszy nastąpi…      

1 komentarz:

  1. Brzmi bardzo ciekawie :-), szczególnie to centrum masażu japońskiego :-D, czekamy na ciąg dalszy! i więcej zdjęc poproszę, prześlij nam trochę słońca!
    8-)))

    OdpowiedzUsuń