poniedziałek, 19 grudnia 2011

Organizacja życia


Postanowiłam iść za ciosem i zaufać pierwszemu australijskiemu zauroczeniu, więc przenoszę się na plażę. Póki co znalazłam tam dorywczą pracę, w takiej szalonej śniadaniownio-lunchowni nad samym oceanem (o pracy później, bo to osobna ciekawostka). Zostawiłam kilkanaście CV, dzwonili już z innego miejsca, więc z pracą na Bondi nie będzie problemu, mam nadzieję. Wszyscy co prawa mówią, że z powodu kiepskiej pogody nie ma tłumów, ale tak czy siak mamy sezon. 

Szukałam też pokoju do podziału, bo ogólnie ceny w Sydney nie umożliwiają mi na razie wynajęcia samodzielnego pokoju, no ewentualnie na przedmieściach. Ogólnie muszę przyznać, że standard mieszkań znacznie różni się od mego obecnego. W Bondi nie ma basenu ani jacuzzi. Mieszkania są mniejsze i w gorszym stanie. Ale seriously i wanna be a beach girl:)

1 komentarz:

  1. http://www.youtube.com/watch?v=RajwcX4g2Cg

    Tyle, że o Kalifornii ;)

    Ale Jameson sie postaral ;)

    OdpowiedzUsuń