Apteka. Przedświąteczne mycie okien w Polsce skończyło się kaszlem. Długi lot, ogólne napięcie oraz jak pamiętacie pozbycie się leków nie pomogły. Sydney powitałam więc charcząc. Środek niezbędny – syrop na kaszel, sposób na zdobycie środka – zakupy w aptece. Wchodzę, po 2 sekundach podchodzi pan i pyta w czym może pomóc (tak, tak, żadnej kolejki). Tłumaczę mu sprawę, a on zadaje mi 100 pytań do: jaki kaszel? jak długo? jakie inne objawy? ewentualne uczulenia? I tłumaczy mi w jaki sposób możemy walczyć z tym kaszlem, podaje rodzaje leków, których można użyć itp. Wybranie odpowiedniego syropu zajęło jakieś 10 minut. Ale dla mnie było to 10 minut szoku kulturowego.
Ksero. Udałam się do kafejki internetowej połączonej z wypożyczalnią wideo w celu druknięcia mojego CV. Pytam się o możliwość drukowania, Pan wszystko tłumaczy, drukuję CV. Rozmowa przy kasie:
- O drukujesz resume. Szukasz pracy? Od dawna?
- Tak, właśnie przyjechałam do Sydney.
- A czego szukasz?
- Nic szczególnego. Restauracje, hotel, coś takiego.
- Aaaa. W takim razie, powinno być dużo pracy dla Ciebie. Jesteś stąd? Bo tu wychodzi taka gazeta dwa razy w tygodniu. Jest tam dużo ofert pracy. Jest też taki portal, na którym jest dużo ofert. Obczaj sobie.
- Dzięki.
- Powodzenia.
- Dzięki.
Przechadzka na basen. Dla waszej informacji: w moim bloku jest siłownia, basen, uwaga jacuzzi i sauna:) Wszystko dostępne dla mieszkańców. Poużywałam więc sobie naszych dóbr, ale potem nie mogłam się wydostać z tego cholernego budynku. Przy drzwiach męczyłam się jednak może pół minuty, bo szybko biegaczka z bieżni, która mnie zauważyła, przyszła z pomocą. I tak jest na każdym kroku. To słonce uderza im do głowy. Plus, pierwsze oceny na pewno nie są obiektywne:) Więc na razie, ocena społeczeństwa jest nad wyraz pozytywna!
Nie umiałaś otworzyć drzwi?! Pewnie było to complicated. Myslę, że korzystanie z siłowni nie zaszkodzi... tylko obywatela wróci mniej.Jeszcze zależy ile kosztuje czekolada:)
OdpowiedzUsuńWrzucaj wiecej siebie.
czekolada droga jak cholera. ale Mac tani.
OdpowiedzUsuńkurde, żadnej kolejki...też bym przeżyła szok kulturowy...
OdpowiedzUsuńale czekaj Manarczyk Ty wyjechałaś tydzień temu, czy przed '89r? pogubiłam się.
ty chyba dawno nie byłaś w aptece:p
OdpowiedzUsuńjakoś październik - listopad, zero kolejek, zapytałam o syrop na kaszel, pani zapytała jaki kaszel i coś tam doradziła.
OdpowiedzUsuńCo prawda nie wypytywała o przebieg chorób w ciągu całego życie, ale to pewno te różnice kulturowe ;p;p;p
a po za tym chyba nie każdy łapie grypę przy 28 stopniach na plusie, więc narazie nie mają czego szukać w aptekach,
napisz, że poszłaś do biedrony (czy innego robala) o 11 w sobotę i nie było nikogo, to będę pod wrażeniem ;p