niedziela, 29 stycznia 2012

Corn Exchange House

Chyba wreszcie mogę powiedzieć, że czuję się w moim mieszkaniu domowo. Trzynaście osób (początkowe dziesięć się rozmnożyło) to co prawda wyzwanie, szczególnie na poziomie zachowania czystości:p (raz w tygodniu przychodzi do nas sprzątaczka, choć dla mnie efekt jej prac jest niezauważalny). Wszyscy jednak są, lub starają się przynajmniej być, sympatyczni, więc jakoś ten szalony układ działa. A może są to tylko złego dobre początki, czy jakoś tak. Narodowości w naszej norce są następujące: Anglia (3 chłopców, w tym 1 angielski Hindus),  Irlandia (1 dziewczynka), Holandia (2 dziewczynki, jedna z mojego pokoju, druga z pokoju obok), Niemcy (kolejna dziewczynka z mojego pokoju, śpiąca na dolnej części naszego piętrowego łóżka które skrzeczy za każdym razem, gdy ktoś się rusza), Niemcy i Mauritius (para, ona z Niemiec, on z odległych wysp), Japonia (w postaci naszego masażysty z centrum japońskiego masażu, choć z nami nie mieszka, to często pije wino i częstuje orzeszkami, jest to starszy Pan, po 50 i chyba jest moim ulubionym mężczyzną w domu, a po dwóch lampkach winka jest skłonny pomasować zmęczone plecy za darmo:)) no i honorowi reprezentanci Australii (2 facetów około 40, jeden z nich jest właścicielem mieszkania, drugi po prostu wynajmuje pokój). Wszyscy pozostali, oprócz trzech ostatnich są w podobnym wieku jak ja, wszyscy, podobnie jak ja pracują; żeńska część w restauracjach, hostelach; męska część pracuje na budowie, jeden chłopak chyba maluje samochody. Australia jest zdecydowanie krajem robotników, więc nasi mężczyźni zarabiają  więcej niż kobiety. I gdzie jest to przereklamowane równouprawnienie? Wbrew pozornym siłom, pustaka nie podniosę, więc dalej muszę serfować kawę:p Pomijając kwestie genderowe, życie w moim mieszkaniu toczy się na naszym patio (mamy tam grilla, takiego dużego na gaz), gdzie prawie każdego wieczoru można spotkać kogoś z alkoholem. Jak mogę więc nie czuć się jak u siebie? 

Moja ulica z moim szarym mieszkankiem na rogu

Komuś chciało się załatwić taką tablicę i nazwać nasz domek

Większe zgromadzenie na patio z okazji BBQ



1 komentarz: