środa, 13 marca 2013

Słonie



Słoni na wolności żyje w Tajlandii mała garstka. Większość z nich została udomowiona i jest wykorzystywana do transportu drewna lub wielu innych celów, między innymi turystycznych. Ze słoniami podobnie jak i z całym biznesem turystycznym występuje wiele nadużyć: wspomniana jazda na słoniu, popisy cyrkowe czy trzymanie słoni na uwięzi przy drodze w celu zbierania jałmużny na ich wyżywienie są powszechnym zjawiskiem. Część słoniowych obozów i sanktuariów odkupuje słonie i chroni przed ciężką pracą. Można łatwo pogubić się co dla tych zwierząt jest dobre, ponieważ w wielu wypadkach wykupienie słonia oznacza, że z jednego niewolnictwa wpada on w drugie, tym razem bardziej cyrkowe. Aby wyszkolić słonie na upodobanie turystów bije się je, zmusza do nienaturalnego klękania i popisów, dzieci odseparowuje się od matek, itd. itp.
Słonie jednak chcieliśmy zobaczyć, dlatego po długich poszukiwaniach udaliśmy się w miejsce z dobrą reputacją (Baan Chang Elephant Park), gdzie zwierzęta powinno traktować się etycznie. Mimo wszystko cały biznes wywołał mieszane uczucia, ponieważ słonie w wybranym przez nas parku mają mało miejsca na spacery, przez część dnia trzymane są na łańcuchach, a dzieci odseparowuje się od matek na miesiąc. Justyna będąca obrońcą zwierząt była szczególnie poruszona całą sytuacją. Dyskutowała nawet z właścicielem parku, który twierdzi, że stwarzają zwierzętom najlepsze warunki na jakie mogą sobie pozwolić i ciągle rozbudowują park, aby polepszyć życie słoni. Zdecydowanie był to biznes z dobrą wola, bo ogólnie wyczuwalna była tam aura szacunku i miłości do słoni. Ważne jest, aby zrozumieć problem i nie wspierać słoniowego niewolnictwa. Powoli rodzi się wzrost świadomości wśród turystów. Sama osobiście jestem świetnym przykładem ignorancji, bo nie wiedziałam zbyt wiele o słoniowej sytuacji. Dopiero nauki Justyny otworzyły mi trochę oczy i nastawiły bojowo. Ze słoniami moi mili trzeba więc obchodzić się delikatnie, zapamiętać i przekazać w świat poproszę!











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz