Słabo zaludnione zachodnie wybrzeże z jego zimnymi wodami Morza Tasmana
jest ciekawie różnorodne. Równolegle do morza położone są góry porośnięte gęstymi
lasami. A pomiędzy tym wszystkim mamy niziny z mnóstwem krów (jak
dowiedziałyśmy się autostopując Nowa Zelandia jest największym
eksporterem mleka na świecie; eksportuje się oczywiście mleko w proszku, bo to
w butelkach nie przetrwało by podróży z tego odludzia). Po drodze cała paleta
mało spektakularnych, ale jakże klimatycznych atrakcji: leniwe kurorty, dwa
lodowce, Pancakes Rock – skały naleśnikowe? A na domiar wszystkiego małe,
przydrożne miasteczka i wioski biją sielskością po oczach. W jednym z nich –
Hokitika zaszyłyśmy się na dwa leniwe nadmorskie dni. Nie dajcie się jednak
zwieść pozorom – kąpieli wodnych sobie tam nie użyjecie nawet w środku sezonu,
no chyba żeście morsy!
Raz wybrałyśmy się ambitnie na wycieczkę rowerową (33 km w jedną stronę).
Pożyczony w hostelu rower okazał się jednak niezdatny do długich podróży, nie
żebyśmy nie były w topowej formie jedząc bułki i frytki w kółko. Po 5
kilometrach musiałyśmy porzucić rowery w krzakach i na polnej drodze udało nam
się złapać autostopa. Czasami naprawdę mamy więcej szczęścia niż rozumu, bo
mijał nas tam jeden samochód raz na dziesięć minut. W kwestiach autostopowych
Zachodnie Wybrzeże zaskoczyło nas jednak negatywnie. Do tej pory szło nam jak z
płatka, nigdy nie czekałyśmy dłużej niż pół godziny. Z większością
długodystansowych kierowców nawiązywałyśmy nić porozumienia (na przykład w
okolicach Queenstown zabrały nas kanadyjskie cudaki, z którymi bujałyśmy się
przez dwa dni i jakieś 350 km). Moment krytyczny nastąpił jednak w Hokitice,
gdzie 80 kilometrową trasę przemierzyłyśmy w około 4 godziny. W jednej wiosce
lokalny człowiek się nad nami zlitował. Co prawda nie miał czasu nas podwieźć,
ale podrzucił nam puszkę piwa. I jak tu nie kochać tych Nowo Zelandczyków!
 |
| Kolejne jezioro, w sumie przywykłam już do tego błękitu |
 |
| Ten kolor za to jest wynikiem niedawnej powodzi |
 |
| Ekspresowe przyjaźnie autostopowe |
 |
| Bo najważniejszy na szlaku jest dobry look |
 |
| Czyż nie? |
 |
| Lodowiec z oddali |
 |
| I z bliska |
 |
| Hokitika o zachodzie slońca |
 |
| To niestety nie jest heroina, ale cukier z olejkiem z eukaliptusa; miał nas ochronić przed muchami piaskowymi, ale jak zwykle wyszło inaczej |
 |
| Czasami autostop przybiera przedziwną formę |

 |
Punakaiki, czyli Skały Naleśnikowe
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz